W dniu 5-ego września br. delegacja uczniów...

Wakacje zawsze kończą się za szybko. Dwa...

Zapraszamy bardzo serdecznie na rozpoczęcie...

10 czerwca 2026 r. na strzelnicy przy ul....

22 maja 2026 r. uczniowie...

W dniu 27 maja na stadionie...

Tegoroczny festyn szkolno-parafialny mimo...

3 maja 2026 r. w naszym mieście, w Sokołowie...

W piątek, w atmosferze wzruszenia i dumy,...

25 kwietnia 2026 r. w Zespole Szkół...

Hej, Mazury, Mazury!

Adrian Arkita

  28 maja 2017 roku okazał się być iście eminentnym dniem dla uczestników sekcji rowerowej. Nasza niedzielna wyprawa nawigowana nie przez Krzysztofa Hołowczyca, a  pana Kosieradzkiego, tym razem zaprowadziła nas na...Mazury? No, prawie :P

  Standardowo, nasze niedzielne popołudnie i tym razem postanowiliśmy poświęcić tej jakże zacnej aktywności sportowej na dwóch kołach. Słomce raźnie przygrzewało a my przedzieraliśmy się wspaniałe drogi, którymi obdarzyła nas matka natura, chociaż co do  piasku i dołów wielkości roweru, to mogła już się ograniczyć. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego, czyż nie?

  Szerokie szosy szumiące szybko sunącymi samochodami, zaprowadziły nas aż nad Zalew. Po drodze mijaliśmy taki miejscowości jak: Nieciecz, Kupientyn, czy Budy Kupientyńskie. Miejscem docelowym, gdzie zatrzymaliśmy się na krótki spoczynek było wybrzeże przy zaporze. Tym razem też bez ogniska; mieliśmy jednak szansę mały chillout i poopalanie się bądź zamoczenie nogi, bądź nawet dwóch w przyjemnie chłodnej wodzie, wylegując sie na pomostku (pomost to to nie jest ale pływa :/ ). Doprawdy, jeśli komuś za daleko jechać na oryginalne Mazury, to polecamy te trochę bliższe.

  Zachód słońca znów kończy dzień, a życie kołem się toczy... Ta, nawet dwoma. Pora było  więc  i nam wrócić do domu, i odrobić prace domowe na poniedziałek. Otrzyjcie jednak łzy płaczący, bo jak coś się kończy, to i coś się zaczyna, a co za tym idzie - nowy tydzień i nowa wyprawa. Do zobaczenia!

Polecamy